|
Próbowałem rozpuścić krzesło i właśnie
wtedy zauważyłem, że nie widzę oka i nie słyszę ucha. Zrozumiałem wnet, o
co chodzi. Stałem się kredą do tablicy. Ze wszystkich stron ścieram się
dość równomiernie i mięknę na widok wody. Postanowiłem wyprowadzić jasność
na spacer zapalając światło w pokoju. Od razu lepiej – pomyślałem, – ale
jak zachęcić cegłę, skoro kamień jest przesadnie potłuczony? Spojrzałem
przez ufederalnione okno na ogród i gałęzie drzew porośnięte wannami. Cóż
za widok. Po prostu wspaniały. Moje rozmyślania przerwał dźwięk domofonu.
Spojrzałem w kierunku furtki i aż zdrętwiałem. Znów odwiedził mnie jamnik
z twarzą słonia. Będzie chciał wysiorbać kasę, ale ja się nie poddam.
Celem wymasowania emocji krzaki truskawek nauczyłem śpiewać. Dzwonki
frytkowe ukoiły moje nerwy, a zapętlenie czekolady przecięło filiżanką
planetę na pół. |